Aktualności Prawo

Anna Biegajło dla PMR: Czy szpitale są przygotowane na elektronizację przetargów?

e commerce komputer internet

Od 1 stycznia 2021 r. ma wejść w życie obowiązek pełnej elektronizacji zamówień publicznych. – Trudno jednoznacznie określić, czy wszystkie szpitale są na nią przygotowane. Niewątpliwie jednak, sama idea jest ważna i potrzebna. Ułatwia bowiem codzienną współpracę podmiotów medycznych z ich partnerami, podwykonawcami. A to przekłada się coraz bardziej na efektywność, operacyjną i kosztową, ich działania – ocenia w rozmowie z PMR Anna Biegajło, dyrektor ds zamówień publicznych w ZARYS International Group.

W 2018 r. wielki pośpiech przed zmianą przepisów

Elektronizacja Zamówień Publicznych dla postępowań przetargowych prowadzonych powyżej progu unijnego została wprowadzona w październiku 2018 roku. Branża wyrobów medycznych z tym wyzwaniem zmierzyła się jednak dopiero na przełomie 2018 i 2019 roku. – Większość zamawiających ogłaszało bowiem postępowania przetargowe z wyprzedzeniem, aby zdążyć przed 18 października. Część zamawiających przyspieszało swoje procedury nawet o kilka miesięcy. Ogłaszano przetargi z odległym terminem składania ofert (większym niż wskazano w ustawie – minimum 35 dni), przesuwano termin otwarcia ofert lub deklarowano rozpoczęcie realizacji umowy z terminem na kilka miesięcy do przodu – opisuje Anna Biegajło.

Sama elektronizacja znacznie ułatwia i przyspiesza komunikację pomiędzy zamawiającym a wykonawcą. – Potwierdza to fakt, że niektóre placówki medyczne pomimo braku obowiązku elektronicznego prowadzenia postępowań poniżej progu unijnego decydują się na tę formę prowadzenia postępowania. Są to w większości większe jednostki, realizujące duże kontrakty z NFZ – dodaje.

Duże placówki nie powinny mieć problemów z elektronizacją

Teraz elektronizacja zamówień publicznych ma wejść w życie dla wszystkich rodzajów przetargów. Teoretycznie ma to nastąpić od 1 stycznia 2021 r., ale termin ten najprawdopodobniej po raz kolejny będzie przesunięty. Kilka dni temu Krajowa Rada Odwoławcza unieważniła bowiem wybór wykonawcy budowy centralnej platformy e-Zamówienia. Przetarg wygrało konsorcjum spółek z greckiej grupy European Dynamics. Rada przychyliła się jednak do zarzutów pozostałych firm biorących udział w przetargu, odnośnie rażąco niskiej ceny i niespełnienia wszystkich warunków udziału w postępowaniu. Przypomnijmy, że w marcu 2019 r. Ministerstwo Cyfryzacji odstąpiło od kontraktu na realizację platformy e-Zamówienia z firmą DXC Technology. Przyczyną były opóźnienia wykonawcy.

Elektronizacja zamówień publicznych w pełnym wymiarze nie powinna być problemem dla dużych placówek. Szpitale takie bowiem operują już bowiem w pewnym stopniu w systemie elektronicznym.  – Problematyczne będzie to jedynie dla podmiotów nie realizujących zamówień publicznych powyżej progu unijnego. To placówki, w których kadra zajmująca się zamówieniami publicznymi jest starsza (mniej obeznana z elektroniką, do niedawna standardem komunikacji był faks, który w biznesie jest archaizmem) i mniej środków przeznacza się na edukację w zakresie zamówień publicznych – wyjaśnia dyrektor ds. zamówień publicznych Zarys International.

E-przetargi: Pozostaje miniPortal i platformy komercyjne

Wdrożenia elektronizacji przetargów nie ułatwia na pewno brak dostatecznego wsparcia ze strony instytucji państwowych, takich jak Ministerstwo Cyfryzacji czy Urząd Zamówień Publicznych (UZP), które są odpowiedzialne za wdrożenie platformy e-Zamówienia. – Aktualna informacja zamieszczona na stronie UZP wskazuje ostateczny termin oddania platformy na II / III kwartał 2022 – podkreśla Anna Biegajło.

Jak przypomina dyrektor Biegajło, w chwili obecnej funkcjonują rozwiązania zastępcze. Jest to przykładowo miniPortal, czyli narzędzie do komunikacji publicznej. Nie spełnia ono jednak wszystkich oczekiwań. – Jest tylko czymś w rodzaju „przekaźnika” ofert. Można go porównać do Poczty Polskiej. Służy jedynie do „wymiany plików”. Dodatkowo, obarczony jest szeregiem wad, które często powodują problemy przy formalnym rozpatrywaniu ofert – wylicza Anna Biegajło.

Kolejnym rozwiązaniem są platformy komercyjne, które techniczne są znacznie lepszym rozwiązaniem i nie sprawiają tylu problemów. – Jednakże takie rozwiązania są płatne z naliczeniem ryczałtowym za dany czasookres. Przez co bardzo często zadłużonych placówek publicznych na to nie stać. W szczególności tych, które przeprowadzają raptem kilka postępowań przetargowych w ciągu roku – wyjaśnia.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

Polecamy

Share This