Czy koronawirus spowoduje boom na telemedycynę?

This post is also available in: English

Chociaż liczba udzielanych w Polsce telekonsultacji rośnie dynamicznie, boom na telemedycynę, jakiego oczekiwano kilka lat temu, nie nastąpił. Paradoksalnie, na jej rozwój korzystnie może wpłynąć obecna pandemia koronawirusa. Wobec szybkiego wzrostu liczby zakażonych i wprowadzanych kolejnych ograniczeń w kontaktach osobistych, telekonsultacje mogą bowiem stać się koniecznością. To może z kolei przyczynić się do popularyzacji takich świadczeń ogółem.

Boom na telemedycynę nie nastąpił

Telemedycyna do polskiego prawa formalnie weszła w 2015 r. Za sprawą zmian w różnych ustawach, przede wszystkim w ustawie o zawodach lekarza i lekarza dentysty, udzielanie porad medycznych za pomocą urządzeń teleinformatycznych stało się legalne. Dopuszczono także przeprowadzanie badań diagnostycznych na odległość. Oczekiwano wtedy boomu na usługi telemedyczne, ale tak się nie stało. Dlaczego?

Wynikało to z faktu, że przez znaczą część pacjentów telekonsultacja była traktowana jako ciekawostka. Jakość takich świadczeń była oceniana jako wysoka, ale na jej atrakcyjność znacznie rzutował fakt, że online nie można było wystawić zwolnienia, skierowania czy tez recepty. E-zwolnienia stały się obowiązkowe są od 1 grudnia 2018 r., a e-recepta od 8 stycznia 2020 r.  Pod koniec 2019 r. zmieniono natomiast rozporządzenie w sprawie świadczeń gwarantowanych w podstawowej opiece zdrowotnej i doprecyzowano, że świadczenia takie mogą odbywać się przy użyciu systemów teleinformatycznych lub systemów łączności. Skierowania w wersji wyłącznie elektronicznej mają natomiast zostać wprowadzone w 2021 r.  Wszystko to wpływa na popularyzację świadczeń telemedycznych. Dużą rolę w tym zakresie może odegrać także koronawirus.

Koronawirus spopularyzuje świadczenia zdalne?

W obecnej sytuacji epidemiologicznej, Ministerstwo Zdrowia postuluje lekarzom kontakt z potencjalnymi chorymi na koronawirusa poprzez telediagnostykę. Na podstawie rozmowy telefonicznej z lekarzem, możliwe jest nie tylko uzyskanie zaleceń co do stanu swojego zdrowia, ale również otrzymanie e-zwolnienia czy tez e-recepty. MZ podkreśla, że telekonsultacja traktowana jest jako pełnoprawne badanie lekarskie. Oprócz infolinii NFZ, działają również infolinie uruchomione przez LUX MED i PZU. Co ważne, są one dostępne całodobowo i bezpłatnie, także dla osób nie posiadających abonamentów medycznych w tych sieciach. Konsultacje telemedyczne postulowane są również dla osób przewlekle chorych, które chcą otrzymać receptę na kontynuację leczenia, czy też pacjentów z grup ryzyka – onkologicznych czy kardiologicznych.

Te wszystkie działania mogą przyczynić się popularyzacji telemedycyny w Polsce i wzrostu zainteresowania tym rodzajem świadczeń medycznych także w przyszłości, kiedy epidemia koronawirusa wygaśnie. Zwłaszcza, że ostatnio firmy medyczne prześcigają się we wprowadzaniu innowacyjnych rozwiązań z zakresu telemedycyny. LUX MED testuje przegląd stanu jamy ustnej przez smartfona. PZU uruchomiło wirtualną przychodnię. Wiele prywatnych firm zainwestowało również w telekioski.

W ślad za rosnącym popytem muszą pójść również dalsze zmiany prawne. Chodzi głównie o wprowadzenie podstaw do finansowania świadczeń telemedycznych. W chwili obecnej, w ramach kontraktowania NFZ wyszczególnione są jedynie telekonsultacje geriatryczne i kardiologiczne. Część procedur medycznych odbywa się na podstawie interpretacji przepisów ogólnych, a nie szczegółowych wytycznych. Dlatego też niektóre samorządy decydują się na finansowanie usług telezdrowia z własnego budżetu lub środków UE.

Więcej na temat znaczenia telemedycyny w Polsce powiedzą praktycy podczas forum PMR Forum Private Healthcare 2021 10 września 2020 r.

Zostaw komentarz

Twoj adres e-mail nie bedzie opublikowany.